sobota, 11 stycznia 2014

Znacie black ribbon lingerie? - wywiad

Ostatnio brak czasu i zamieszanie w życiu prywatnym spowodowały, że pisałam bardzo mało. Najwyższa pora to zmienić! Szczególnie, że jakiś czas temu porozmawiałam ze wspaniałą kobietą, która zaproponowała mi zostanie recenzentką jej produktów. Ale może od początku.


Na black ribbon lingerie trafiłam grubo ponad rok temu. Mała firemka z Krakowa szyła piękną retro bieliznę. Na modelkach prezentowała się zachwycająco, postanowiłam więc sprawdzić, jak będzie na żywo. Zamówiłam cudowne czerwone, wysokie figi, a kiedy dotarły – padłam z zachwytu. Jak cudownie wygląda człowiek w takiej bieliźnie, jak ładnie podkreślona jest talia, a do tego bardzo przyjemny był materiał. To były dokładnie te figi.


Byłam bardzo ciekawa, kto stoi za firmą, napisałam do jej właścicielki i dowiedziałam się, że w zasadzie, to właśnie zawiesza działalność by pójść się szkolić i planuje wznowić ją po rocznej przerwie. Czekałam z ogromną niecierpliwością, ale było warto.
Ania rozwinęła skrzydła, wiele się nauczyła i tej jesieni wróciła ze zdwojoną siłą oraz piękną, oryginalną kolekcją. Miałam ogromną przyjemność dostać ją do testów. Jak wypadły dowiecie się z osobnej notki już bardzo niedługo, a póki co, chciałabym żebyście nieco lepiej poznali Anię, właścicielkę black ribbon lingerie.
Co to jest black ribbon lingerie?
Black ribbon lingerie to jest mój pomysł na życie. Stworzyłam firmę, w której zawsze chciałam pracować, to znaczy taką, która jest przedłużeniem mojego życia prywatnego. W black ribbon zajmuję się wyłącznie tym, co zawsze sprawiało mi radość czyli projektowaniem, rysowaniem i opieką nad zwierzętami. Oprócz zarabiania pieniędzy firma pozwala mi spełniać moje charytatywne fanaberie – moja retro bielizna pomaga retro psom z Fundacji Psiegrane marzenia. Tak działający biznes ma dla mnie sens.
Skąd pomysł na szycie retro bielizny?
Kilka lat temu zachwyciłam się powrotem mody retro, ale to była jeszcze daleka droga do pomysłu szycia takiej bielizny. Dopiero artykuł o Bettie Page i informacja, że sama szyła swoją bieliznę spowodowały, że sama chciałam tego spróbować. Zupełnie przy okazji zobaczyłam, że taka bielizna wygląda na mnie lepiej niż współczesne wynalazki. Zaczęłam zgłębiać temat bielizny retro i tak mnie to wciągnęło, że nie mogę przestać do dziś :-)
Wzory wymyślasz sama czy korzystasz z oryginalnych krojów?
Wzory są moimi autorskimi projektami, natomiast kroje podpatruję u modeli z epoki. Następnie dany krój próbuję "przetłumaczyć" na mój język. Ale zawsze punktem wyjścia jest dla mnie bielizna szyta w danej epoce.
A materiały? Jak się mają do tych z "epoki"?
Materiały, z których szyję są jak najbardziej współczesne. Byłoby mi trudno szyć z materiałów z "epoki", bo często się ich już nie produkuje w takiej postaci jak kiedyś. Drugim powodem jest to, że dla mnie najważniejsza jest wygoda klientki i to, żeby bielizna dobrze leżała, a to zapewniają nowoczesne materiały. Za to lubię puszczać oko, wybierając nadruki i kolory, które przypominają te z dawnych lat.
Czy stworzenie nowego modelu wymaga dużo pracy? W końcu to tylko majtki czy halka, każdy umiałby to uszyć! ;-)
To jest jedno z moich ulubionych pytań :-). Nowy model zajmuje mi średnio 1-2 miesiące, albo i dłużej. Czasem zaczynam od kroju, innym razem najpierw znajduję ciekawy materiał i zastanawiam się co by z niego uszyć. Następnie siadam i przygotowuję wstępny projekt, po czym powstaje pierwszy prototyp. Brzmi to jak praca w laboratorium, ale naprawdę tak to wygląda :-) Prototyp jest testowany na wszystkie sposoby, szyjemy go w różnych rozmiarach i przymierzają go moje testerki, w tym ja. Kiedy uznam, że błędy i wypaczenia zostały przezwyciężone, dopiero wtedy dany model jest pokazywany klientkom. Tak więc oczywiście, uszycie majtek czy halki to nie jest fizyka kwantowa, ale uszycie dobrze leżących majtek i dobrze dopasowanej halki to sztuka.
Oczywiście pytanie było prowokacyjne, dobrze wiesz, że żartowałam, prawda? Jak duże jest zainteresowanie twoją bielizną? Kto ją kupuje?
Moja marka jest bardzo niszowa, dlatego jestem jak na razie znana głównie pośród krewnych i znajomych osób, które są związane z lokalnymi środowiskami retro/burleska/pin-up. Moimi klientkami są przede wszystkim dziewczyny lubiące retro, ubierające się w tym stylu, które potrzebują bielizny w tej stylistyce. Z drugiej strony widzę rosnące zainteresowanie u kobiet, które po prostu lubią ciekawą bieliznę. Myślę, że dziewczyny doceniają też fakt, że u mnie nie istnieje odpowiedź „nie mamy tego w tym rozmiarze”.
Słyszałam, że pracujesz nad sklepem internetowym, ale to jeszcze kwestia przyszłości, tak?
Żartuję, że sklep to będzie moje opus magnum, a potem umrę z wyczerpania. Jego otwarcie to jest kwestia najbliższych miesięcy. Nie chcę z tym zwlekać zbyt długo, bo wiem, że zakupy w sklepie to jest to, co klientki lubią najbardziej. W tym momencie szukam odpowiedniego oprogramowania.
Gdzie więc kupić twoją bieliznę? Można gdzieś jej dotknąć, przymierzyć?
Black ribbon zadomowiło się jak na razie w sklepie internetowym Raven Market, który sprzedaje alternatywną odzież i akcesoria oraz w krakowskim butiku Portobello Vintage Butik z odzieżą vintage. Trwają też rozmowy z kolejnymi dwoma sklepami internetowymi, więc będzie tych miejsc coraz więcej.
Dopiero co wprowadziłaś nowe modele, ale oczywiście ja już pytam o następne kolekcje. Kiedy i czego możemy się spodziewać?
W jednym z newsletterów wspomniałam, że pracuję nad bloomersami i to będzie zupełnie nowy model, który się u mnie pojawi. Poza tym na pewno pokażę więcej halek i wysokich fig – będzie to ten sam krój, ale więcej kolorów do wyboru. Za pracę zabieram się zaraz po nowym roku, więc wszystko powinno być gotowe w pierwszym kwartale 2014 (tutaj zapalam cygaro).
Bardzo dziękuję za rozmowę. W następnej notce opowiem co dostałam do testów i jak wyszły. Zdradzę tylko, że w mojej szufladzie z retro bielizną jest już coś nowego, panterkowego. ;)

I jeszcze na wszelki wypadek. Black ribbon lingerie jest tutaj i tutaj i tutaj i jeszcze tutaj.

5 komentarzy:

  1. Piękna jest ta bielizna...
    Ogromnie zazdroszczę Ani, że udało Jej się połączyć pracę zawodową z pasją!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :-) Myślę, że akurat Ty nie masz mi szczególnie czego zazdrościć - zaglądam na Twojego bloga. :-)

      Usuń
    2. :D
      Miałam na myśli nie tyle organizację czasu, co pracę zarobkową związaną z modą/stylem retro :)

      Usuń