poniedziałek, 25 marca 2013

Pospolite Ruszenie Fotograficzne. Wstęp tylko dla chętnych

Wiosną zeszłego roku zobaczyłam znajomą znajomej na zdjęciu. Wyglądała oszałamiająco. Kiedy zauważyłam, że zdjęcie pochodzi z portalu włoskiej edycji Vogue – zaniemówiłam. Okazało się, że wykonała je niezawodowa fotografka koleżance, która nie jest profesjonalną modelką, podczas jednej z Otwartych Sesji*. Koniecznie chciałam wziąć udział w czymś podobnym. Kto by nie chciał mieć takich zdjęć?

No ale dobrze, pomyślałam, owa znajoma jest pięknością ze świetną figurą, nie to co ja. Całe szczęście, że nie miałam wiele czasu do namysłu, bo oto okazało się, że powstał pomysł zorganizowania w Warszawie sesji zdjęciowej, otwartej absolutnie dla wszystkich, w klimacie Secesji, a mnie akurat wpadł w ręce przeceniony album Taschena. Takich zbiegów okoliczności się nie ignoruje!

czwartek, 21 marca 2013

Po obejrzeniu The Burlesque Assassins


Wiedziałam, że muszę go obejrzeć, jak tylko o nim usłyszałam. Mówię o filmie The Burlesque Assassins, pierwszym w historii pełnometrażowym filmie, którego kwintesencją jest profesjonalna burleska. Czyż to nie brzmi wspaniale? Przed jego polską premierą, która miała miejsce 8 marca, miałam przyjemność rozmawiać z Betty Q, ambasadorką filmu. Później wybrałam się do klubu Solec 44 na premierę.


Szczerze jednak mówiąc, choć szłam na pokaz w świetnym nastroju (burleskowy film, do tego pokaz na żywo i jeszcze debiut Betty w roli konferansjerki, jak mogłabym nie mieć cudownego humoru?), to jednak miałam wiele obaw. Slapstikowa komedia, w której grają amatorzy, bez budżetu – brzmi dość ryzykownie.

poniedziałek, 18 marca 2013

Przystanek autobusowy


W mojej domowej filmotece miałam dotąd tylko jeden film z Marilyn Monroe – Pół żartem, pół serio (co nie znaczy, że innych filmów nie widziałam). Doprawdy, sama nie wiem jak to się stało. Natknąwszy się jednak kilka dni temu na Przystanek autobusowy w dobrej cenie postanowiłam zacząć naprawiać ten błąd.

Bus stop

Przystanek autobusowy to opowieść o Bo Deckerze (Don Murray), nieokrzesanym kowboju, który po raz pierwszy wyjeżdża z rodzinnego rancza. W towarzystwie Virgila, wiernego przyjaciela i opiekuna, jedzie do odległego miasta by wystartować w rodeo. Chłopak jest wielki, silny i nastawiony na wygraną, na której z pewnością skupiłby się w pełni, gdyby nie pewna rozmowa... Choć nigdy nie spotykał się z dziewczynami, słyszy od przyjaciela, że powinien o tym pomyśleć (ma 21 lat więc rzeczywiście, najwyższa pora). Młodzieniec naiwny oczywiście zakłada, że nie będzie to zwykła, miła dziewczyna. Będzie to anioł.

środa, 13 marca 2013

Udało się!


Kilka dni temu pisałam o Pin Up &Burlesque Party w Łodzi. Namawiałam Was na wysyłanie swoich zgłoszeń na Metamorfozy, które odbędą się podczas imprezy. Prowadzić je będzie (to znaczy zadba o makijaż i zdjęcia) Pin up Project, uczestniczki uczesze salon fryzjerski Nowa Fala, a Rockagirl i Nina Holy pokażą jak pozować by najlepiej wypaść na zdjęciach. Dodatkowo uczestniczki Metamorfoz wezmą udział w pokazie sukienek partnera imprezy, firmy Pretty Girl. Wybranych miało być 5 dziewczyn.

Oczywiście wysłałam swoje zgłoszenie, pomyślałam bowiem, że to świetny pomysł, szansa na rewelacyjne zdjęcia, okazja by poznać, było nie było, dwie najbardziej znane polskie modelki retro i masę innych osób lubiących klimat lat 50. Nie mówiąc o tym, że bardzo lubię być malowana i czesana. I wiecie co? Wczoraj dostałam maila z informacją, że zostałam wybrana!

Już wcześniej miałam wstępnie dograne pasażerki do wesołego samochodu, którym wyjedziemy z Warszawy, ale teraz sprawa pewna jest na 110%. Musimy jeszcze tylko zarezerwować sobie nocleg.

Mam nadzieję, że zobaczymy się na miejscu? ;-)

wtorek, 12 marca 2013

W stylu Audrey Hepburn


Jakiś czas temu umówiłam się z zaprzyjaźnionymi fotografami występującymi w sieci jako Alterlighting Photography na sesję inspirowaną Śniadaniem u Tiffaniego i słynnym wizerunkiem Audrey Hepburn. Uważam ją z jedną najpiękniejszych kobiet w historii kina i wprost uwielbiam jej styl.


Pomysł zaczął się klarować kiedy, zupełnie przypadkiem, znalazłam w secondhandzie prostą, czarną, wełnianą sukienkę, której góra obszyta była czarnymi dżetami. Od razu skojarzyła mi się z Audrey w czarnej sukience, z bogatym naszyjnikiem i tym jej wysokim koczkiem.